ROZDZIAŁ 3.
Promienie słoneczne przyświeciły mi na twarz, co utrudniło mi dalsze spanie. Uznałam, że bez sensu leżeć w łóżku, gdyż na dworze taka ładna pogoda, a i tak już zapewne nie zasnę, więc poprawiłam poduszkę i oparłam się o barierkę mojego łóżka. Sięgnęłam po laptopa i sprawdziłam pocztę oraz facebooka, nic nowego, odłożyłam go na miejsce i sięgnęłam po swojego Iphona a tam jak się spodziewałam 12 nowych wiadomości od Kathe i 5 nieodebranych połączeń. Postanowiłam do niej oddzwonić, wybrałam jej numer i już po pierwszym sygnale odebrała jakby cały czas czekała na to.
- No Cześć, kochanie. Dzwoniłaś, co się stało?
- Boże, Lauren,jaka Ty jesteś zacofana. Przecież dziś wyjeżdżamy do Atlanty! Krzyknęła moja przyjaciółka na co o mało nie zleciałam z łóżka.
- To już dziś? O rany, ale jak to? Czemu dziś? Co? Nie mogłam w to uwierzyć, myślałam, że wyjedziemy w środku wakacji no ale jak się okazało moje przypuszczenia były błędne.
- No tak tak skarbie, dziś rozpoczynamy nasza przygodę, jak fajnie, że się cieszysz. O 17 moja mama zawiezie nas na lotnisko, także bądź gotowa na tą godzinę, przepraszam Cię ale muszę już kończyć. Zabieram się za pakowanie, do zobaczenia.
- No, tak. Do zobaczenia. Rozłączyłam się i bezwładnie opadłam na miękką poduszkę zakrywając twarz dłońmi. To wszystko miało wyglądać zupełnie inaczej....
* 3 godziny później..
- Mamo, jest już 16.30, za pół godziny przyjedzie Kathe z mamą. Krzyknęłam, goniąc po całym domu i szykując się do wyjazdu, byłam bardzo podekscytowana, ale z drugiej strony troszkę się bałam. Nasz pobyt tam miał trwać dokładnie 2 tyg. Dlaczego tak? Ponieważ musiałyśmy wymyślić swój własny układ do jakiejś piosenki. To miało być po prostu w naszym własnym wykonaniu, dlatego musiałyśmy codziennie ćwiczyć. Jeżeli chodzi o zamieszkanie, miałyśmy już zapewnione u dalszej cioci Kathe, która zgodziła się od razu, ponieważ jest samotną kobietą mieszkającą w ogromnej willi z basenem, więc stwierdziła, że towarzystwo miłych, młodych dziewczyn jej się przyda. To nas bardzo ucieszyło, bo w końcu gdyby nie ona nie wiadomo co byśmy zrobiły, gdyż wynajęcie mieszkania,albo czegokolwiek kosztuje dość sporo, a nie chciałam mamie sprawiać dodatkowego kłopotu..
- Uważaj na siebie, dzwoń codziennie i zachowuj się przyzwoicie. Już od ponad dziesięciu minut słuchałam kazania mojej mamy, no ale z drugiej strony ją rozumiem, bo w końcu ma tylko mnie, jedyną i bardzo kochającą córkę.
- Tak, tak wiem mamo, znam już to na pamięć, na prawdę, nie martw się o mnie, poradzę sobie, jestem przecież mądrą dziewczynką. Przeźroczysta łza spłynęła po moim policzku, ponieważ miałam świadomość, że rozstaję się z moją rodzicielką na dość spory jak dla mnie czas. Wymusiłam uśmiech i szybko musnęłam jej policzek wybiegając z domu, ponieważ już od ponad 3 minut słyszę klakson samochodu. Ostatni raz pomachałam mojej mamie wypowiadając ciche "Kocham Cię", zapakowałam walizkę do bagażnika i usiadłam obok Kathe witając się z nią i z jej mamą. Podróż na lotnisko minęła niewyobrażalnie szybko, tak samo jak lot do Atlanty. Ani się nie obejrzałam, a już podziwiałam to przepiękne miasto zwane "Atlanta", siedziałyśmy na lotnisku niecierpliwie czekając na ciocię Kathe, na szczęście już po kilka nastu minutach byłyśmy w jej objęciach. Sprawiała wrażenie bardzo miłej i przyjaznej kobiety, wyglądała na 18 lat, ale jak się okazało miała 30, widać było że dba o siebie strasznie. Wsiadłyśmy do jej auta i jechaliśmy tak w ciszy, podziwiając ulice Atlanty.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
♥
JEŻELI CHCECIE BYĆ INFORMOWANI NA TWITTERZE O ROZDZIAŁACH, TO PODAWAJCIE SWOJE NAZWY TT W KOMENTARZACH.
Do następnego <3
Prolog.
Jestem zwyczajną, 18 letnią dziewczyną o imieniu Lauren. Mieszkam w Los Angeles wraz z moją mamą, Elizabeth, mój ojciec zmarł na raka, gdy miałam zaledwie 10 lat. Uwielbiam tańczyć, to sprawia mi ogromną przyjemność, w tańcu wyrażam wszystko to co czuje w danej chwili, wszystkie emocje, taniec mnie uspokaja. Mam również przyjaciółkę o imieniu Kathe, ona również uwielbia taniec. Jeżeli chodzi o miłość, nie mam czasu na to, uważam że to tylko niszczy ludzi, gdyż przekonałam się o tym na własnej skórze. Moje życie wiedzie się spokojnie, do czasu...
ROZDZIAŁ 1
Codzienność. Otworzyłam szeroko swoje zaspane jeszcze oczy, po czym dłonią zepchnęłam budzik z szafki, tak, że przestał dzwonić. Powoli, niczym największy leniuch świata zwlekłam się z łóżka i powędrowałam do łazienki, by odbyć poranne czynności. Spojrzałam w lustro i widząc swoje odbicie, aż mnie dreszcz przeszedł. Rozmazany makijaż, rozchodzące się we wszystkie strony włosy, wory pod oczami. Westchnęłam i pośpiesznie wzięłam prysznic, myjąc głowę szamponem o zapachu truskawek, a ciało mydełkiem czekoladowym. Wysuszyłam włosy, a z racji tego, że z natury miałam kręcone, postanowiłam nie sprawiać sobie trudności z lokówką. Skierowałam się w stronę ogromnej szafy, która mieściła wszystkie moje ubrania. Dziś zakończenie roku szkolnego, kompletnie o tym zapomniałam, ale ze mnie niezdara, o takich rzeczach się nie zapomina, nadchodzą wakacje!. Cicho westchnęłam i wsunęłam na swoje zgrabne ciałko szarą spódniczkę z wysokim stanem, oraz białą koszule. Wróciłam jeszcze do łazienki i wykonałam delikatny makijaż, po czym gotowa i cała w skowronkach zeszłam na dół, zasiadając przy stole i spożywając pyszne śniadanie zrobione przez mą rodzicielkę. Sięgnęłam po telefon, odczytując nową wiadomość od Kathe.
- Mamo, Kathe będzie tu dosłownie za moment, ja idę umyć zęby, więc jak już przyjdzie, to poproś ją, aby zaczekała. Krzyknęłam biegnąc w stronę łazienki, wyszczotkowałam zęby, w między czasie słysząc dzwonek do drzwi. Wsunęłam na stopy czarne, zwykłe baleriny, przywitałam się z Kathe i wyszłyśmy z domu zatrzaskując głośno drzwi.
- Słuchaj, Lauren, mam dla Ciebie dobrą wiadomość, tylko proszę, nie zawiedź mnie i zgódź się. Powiedziała z nutką podenerwowania moja przyjaciółka.
- No dobrze, mów, ale nie gwarantuje Ci, że będę piszczeć z zadowolenia.
- Uwielbiamy tańczyć, tak?
- No tak. Odparłam spoglądając na nią z zaciekawieniem.
- Ostatnio przeczytałam w gazecie pewną ciekawostkę, a mianowicie zapraszają chętnych do studia " Mam talent " w Atlancie, a że my potrafimy tańczyć i to nie tak fatalnie, to załatwiłam nam to. Pisnęła Kathe cała podekscytowana.
Stanęłam na środku chodnika i zaczęłam uśmiechać się sama do siebie. Cieszyłam siĘ z tej wiadomości, byłam miło zaskoczona, sama nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć. Szłyśmy dalej, przez kilkadziesiąt sekund panowała cisza.
- Słuchaj, Lauren tu nie ma o czym gadać, ani zastanawiać się nad niczym, jedziemy tam razem, mamy już bilety, nie możesz mi odmówić, nie możesz mi tego zrobić. Proszę Cię, zacznijmy korzystać z naszego talentu , zawalczmy o to, zawalczmy o wygraną.
- Dobrze, zgadzam się, masz absolutną rację, nie możemy tego zmarnować. Wymamrotałam pod nosem, w głębi duszy czując, że to nie jest za dobry pomysł, ale mimo wszystko, robię to dla niej, dla mojej Kathe, której zawsze marzeniem było pokazać światu talent, jaki ma w sobie.
Doszłyśmy do szkoły, tam jak to na zakończeniu roku zaczęła się pożegnalna akademia, oraz rozdanie świadectw. Cieszyłam się, że czekają nas te dwa miesiące wolności no i niezła przygoda w Atlancie.
Wyszłyśmy ze szkoły wzdychając z ulgą, po czym pośpiesznie rozeszliśmy się do swoich domów..
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
WIADOMOŚĆ DLA TYCH, KTÓRZY CHCĄ BYĆ NA BIEŻĄCO INFORMOWANI O ROZDZIAŁACH NIECH PODAJĄ W KOM. SWÓJ TT, A BĘDĘ ICH INFORMOWAĆ :D
MÓJ TT: @ iwantonlyyou1