wtorek, 15 października 2013

 ROZDZIAŁ 3.




Promienie słoneczne przyświeciły mi na twarz, co utrudniło mi dalsze spanie. Uznałam, że bez sensu leżeć w łóżku, gdyż na dworze taka ładna pogoda, a i tak już zapewne nie zasnę, więc poprawiłam poduszkę i oparłam się o barierkę mojego łóżka. Sięgnęłam po laptopa i sprawdziłam pocztę oraz facebooka, nic nowego, odłożyłam go na miejsce i  sięgnęłam po swojego  Iphona a tam jak się spodziewałam 12 nowych wiadomości od Kathe i 5 nieodebranych połączeń. Postanowiłam do niej oddzwonić, wybrałam jej numer i już po pierwszym sygnale odebrała jakby cały czas czekała na to.
- No Cześć, kochanie. Dzwoniłaś, co się stało?
- Boże, Lauren,jaka Ty jesteś zacofana. Przecież dziś wyjeżdżamy do Atlanty! Krzyknęła moja przyjaciółka na co o mało nie zleciałam z łóżka.
- To już dziś? O rany, ale jak to? Czemu dziś? Co? Nie mogłam w to uwierzyć, myślałam, że wyjedziemy w środku wakacji no ale jak się okazało moje przypuszczenia były błędne.
- No tak tak skarbie, dziś rozpoczynamy nasza przygodę, jak fajnie, że się cieszysz. O 17 moja mama zawiezie nas na lotnisko, także bądź gotowa na tą godzinę, przepraszam Cię ale muszę już kończyć. Zabieram się za pakowanie, do zobaczenia.
- No, tak. Do zobaczenia. Rozłączyłam się i bezwładnie opadłam na miękką poduszkę zakrywając twarz dłońmi. To wszystko miało wyglądać zupełnie inaczej....

* 3 godziny później..


 - Mamo, jest już 16.30, za pół godziny przyjedzie Kathe z mamą. Krzyknęłam, goniąc po całym domu i szykując się do wyjazdu, byłam bardzo podekscytowana, ale z drugiej strony troszkę się bałam. Nasz pobyt tam miał trwać dokładnie 2 tyg. Dlaczego tak? Ponieważ musiałyśmy wymyślić swój własny układ do jakiejś piosenki. To miało być po prostu w naszym własnym wykonaniu, dlatego musiałyśmy codziennie ćwiczyć. Jeżeli chodzi o zamieszkanie, miałyśmy już zapewnione u dalszej cioci Kathe, która zgodziła się od razu, ponieważ jest samotną kobietą mieszkającą w ogromnej willi z basenem, więc stwierdziła, że towarzystwo miłych, młodych dziewczyn jej się przyda. To nas bardzo ucieszyło, bo w końcu gdyby nie ona nie wiadomo co byśmy zrobiły, gdyż wynajęcie mieszkania,albo czegokolwiek kosztuje dość sporo, a nie chciałam mamie sprawiać dodatkowego kłopotu.. 

- Uważaj na siebie, dzwoń codziennie i zachowuj się przyzwoicie. Już od ponad dziesięciu minut słuchałam kazania mojej mamy, no ale  z drugiej strony ją rozumiem, bo w końcu ma tylko mnie, jedyną i bardzo kochającą córkę.
- Tak, tak wiem mamo, znam już to na pamięć, na prawdę, nie martw się o mnie, poradzę sobie, jestem przecież mądrą dziewczynką. Przeźroczysta łza spłynęła po moim policzku, ponieważ miałam świadomość, że rozstaję się z moją rodzicielką na dość spory jak dla mnie czas. Wymusiłam uśmiech i szybko musnęłam jej policzek wybiegając z domu, ponieważ już od ponad 3 minut słyszę klakson samochodu. Ostatni raz pomachałam mojej mamie wypowiadając ciche "Kocham Cię", zapakowałam walizkę do bagażnika i usiadłam obok Kathe witając się z nią i z jej mamą. Podróż na lotnisko minęła niewyobrażalnie szybko, tak samo jak lot do Atlanty. Ani się nie obejrzałam, a już podziwiałam to przepiękne miasto zwane "Atlanta", siedziałyśmy na lotnisku niecierpliwie czekając na ciocię Kathe, na szczęście już po kilka nastu minutach byłyśmy w jej objęciach. Sprawiała wrażenie bardzo miłej i przyjaznej kobiety, wyglądała na 18 lat, ale jak się okazało miała 30, widać było że dba o siebie strasznie. Wsiadłyśmy do jej auta i jechaliśmy tak w ciszy, podziwiając ulice Atlanty. 


CZYTASZ=KOMENTUJESZ!



JEŻELI CHCECIE BYĆ INFORMOWANI NA TWITTERZE O ROZDZIAŁACH, TO PODAWAJCIE SWOJE NAZWY TT W KOMENTARZACH. 

Do następnego <3